ZAPACH BZU

Nastała wiosna, więc możemy w końcu planować plenery. Choć palące słońce w samo południe nie zachęca mnie do siebie ;p (jesteś jesienio-lubnym człowiekiem :)) to jednak szarobura pogoda zimowa, jest u nas w Wielkopolsce, ostatnio mało malownicza, nad czym też ubolewam. Wiosna za to, to ten wspaniały czas kwiatów i rodzącej się przyrody. 

Maj słynie z Magnolii i czatowałam na nie dość długo, tylko nie spodziewałam się, że tak szybko przekwitną 😦 no i nie zdążyłam w tym roku. Pamiętajcie, jeśli chcecie zdjęcia z magnoliami zadzwońcie za rok na początku kwietnia. Kasia (mama) właśnie o magnoliach myślała na swoją sesję rodzinną. Jednak po sprawdzeniu gruntu na sesję, okazała się, że już jest właśnie przekwitnięta. Ale pojawiło się coś innego 😀 Bzy. Zakwitły Bzy. Zapach mojego dzieciństwa, uwielbiam czasem sobie zerwać malutką gałązkę i tak sobie pod nosem wąchać. Dlatego po uzgodnieniach, bzy zostały zaakceptowane. Arboretum w Kórniku okazało się, że ma dość pokaźną kolekcję tych pięknych drzew, a dowiedziałam się o tym przypadkowo. Ja się zakochałam w tym miejscu 🙂 Dzieciaczki? Chyba mniej, choć wąchania było sporo. Mimo wszystko w pięknej okolicy przyrody bawiliśmy się, puszczaliśmy bańki, przewracaliśmy na piasek i lataliśmy w powietrzu. A na koniec Kubuś sprezentował mi na bucie robaka. Ile było śmiechu kiedy „uciekałam” przed tym wyimaginowanym robakiem na kolanie i bucie. Zabawa była przednia, zobaczcie sami.

« 1 z 3 »

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *