SPOTKANIE Z MONIKĄ I MARCINEM- początekwieczności.pl

Plan był taki: 1. pojechać 2. zrobić zdjęcia 3. wrócić. I tyle. Jak wymyśliłam tak zrobiłam. Nie zastanawiałam się nad konsekwencjami, nad nieznanym mi miejsce, nad pogodą oraz nad powagą sytuacji. Bo moje #internety, jak się okazuje, mają wiele do życzenia, a nauczycieli wybrałam sobie chyba dobrych 🙂 choć sami mówią, że się uczą.

I tak po wstępnych rozmowach udało się ustalić termin, kupić bilet na pociąg i pojechać. Niestety pogoda była bardzo deszczowa. Kwiecień nas nie rozpieszczał. Jednak doszłam w tym deszczu z Dworca na Rynek i oglądałam tego Kopernika, kiedy nagle zobaczyłam ICH… Monika i Marcin, znani mi wcześniej z kanału YT, który prowadzą @poczatekwiecznosci.pl, na żywo jednak inaczej. I bach…. okazuje się, że moje 160 cm wzrostu ( tak jestem raczej niską osóbką ) przy Monice… hm musieli na mnie patrzeć z góry 😀 :p trochę mi brakowało drabiny, którą często biorę ze sobą w plenery, tylko w pociągu dziwnie bym z nią wyglądała 😀 No i co dalej, obowiązkowa kawa. Padło na Róże i Zen w Toruniu, ponoć wszyscy znają. W środku pięknie. Patio- rewelacja. Tylko ten deszcz, który przegonił nas z patio… nie wybaczę mu tego 🙂 Mogę Wam jedno powiedzieć, na żywo tak samo dużo się uśmiechają, co w #internetach. Piękna para, bardzo otwarta i szczera w tym co robi.

Następnie po kawie przyszedł czas na poznanie Adasia, który w tym czasie przebywał z dziadkami. Z Adasiem udaliśmy się do miejsca, które dobrze znał oraz zdecydowanie pasowało do wieku, w którym się znajduje. Wspaniałe Ukulele. Tam właśnie niezapomniana krepa na suficie, piękna muzyka, lustro i koszulki, na których zależało Monice. Chyba każdy taką powinien nosić, a przede wszystkim stosować, bo faktycznie z „Gębą jak cmentarz, świata nie zbawisz”. Adaś okazał się dzieckiem wrażliwym na dźwięki 🙂 patrzył w moją stronę tylko jak wystukiwałam rytm w podłogę, inaczej byłam dla niego jak powietrze, co się rzadko zdarza :p Widać to dźwięki są dla niego ważniejsze, niż jakaś tam pani z aparatem, choć aparat też go interesował. Mój czas niestety dobiegał końca, którego okazało się chyba stanowczo za mało, teraz tak myślę. Za to Marcin okazał się kierowcą roku, bo pomimo zamkniętego mostu w Toruniu, udało nam się dojechać na pociąg przed czasem (tak naprawdę nie wiem jak to zrobił).

Z perspektywy czasu, mogę powiedzieć, że było to bardzo spontaniczne spotkanie, z którego udało mi się zrobić krótki reportaż, bo tak to mogę nazwać. Krótki reportaż ze spotkania z rodziną z Torunia. Chętnie tam jeszcze do nich wrócę, bo Toruń jest piękny, a pogoda nas nie rozpieściła.

Buziaki K.

« 1 z 7 »

Ps. Miejsca dopieraliśmy sami, nie ma tu lokowania produktu, tylko piszę o miejscach, które są godne uwagi w miejscach, w których byliśmy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *