ROZBIEGANA MICHASIA

Kiedy przychodzi do nas takie dziecko jak Michasia, mamy niesamowite wyzwanie, aby uwiecznić jej piękny uśmiech. Energiczna, omijająca scenografie wielkim łukiem. Jestem przeciwna sadzania dziecka na siłę i proszenia o uśmiechy, bo uwielbiam tą energię, która krąży dookoła malucha. Przy Michasi jednak miałam małego stresika, że chyba nie dam rady, choć doświadczenie mam dość spore w tej dziedzinie. Na ratunek przychodziła mama, za co bardzo dziękuję.

Razem z mamą, zachęcałyśmy Michasie do działania w odpowiedniej części planu i dzięki temu powstały kadry, które skradły moje serce. Bardzo pomogła zmiana stylizacji, dzięki której dywanik, okazał się bardzo przyjemną częścią scenografii. Tak przyjemną, że nie chciała z niego zejść, a wcześniej tak mocno gryzący był :). Króliczka za to siedziała spokojnie w klatce, bo Michasia zwierzątka lubi, ale tylko na odległość 🙂

« 1 z 3 »

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *