PUSTYNNA BURZA

Zosi sesja urodzinowa, miała odbyć się właśnie w tym miejscu, a nie we Wrocławiu. Dlatego jak zaplanowałam, tak zrobiłam. Nigdy za wiele pięknych plenerów, które szykuje czasem długo, bo sukienki na tą sesje były kupione już w marcu 🙂 Teraz już przeglądam sklepy z nową kolekcją i szukam czegoś pięknego na październikową sesję starszej córci, właśnie trafiłam na piękną żółtą sukieneczkę, wpadłam po uszy.

Wracając zatem do sesji Zosi, szykowana była dość długo, a stylizacja dobierana skrupulatnie. Nie wygląda prawda? Bo to tylko sukienka i kapelusik 🙂 Ale wszystko miało wyglądać jak wyjście na plaże. Koszyk, ręcznik, kapelusz, letnia sukienka. Szykowałam się na inny piękny marokański ręcznik, ale kolorów nie było jeszcze w sprzedaży. Na pomoc przyszedł mój szal, który jeździ ze mną wszędzie, na każdą wycieczkę. Przeżył naprawdę wiele, raz nawet na szlaku w Dolinie Pięciu Stawów przy strumieniu na trasę na Szpiglasowy Wierch się zapodział, nie było możliwości jak wrócić po niego. Więc szal z historią zdał egzamin świetnie. Widać Zosi piasek się spodobał bardzo. Amelka chowała się pod ręcznikiem, Zosia za to chodziła swoimi drogami. Może będzie lubiącą wygrzewać się na słońcu piaszczystą panią? Tego nie wiem. Pamięć jednak zostaje, a teraz na spokojnie mogę szykować październikową sesję, pełną kolorów jesieni, już tuptam nóżkami.

« 1 z 3 »

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *