LEŚNE OPOWIEŚCI MIMI

Rok w rok jest to samo. Pytamy się kiedy ten czas minął. W tym roku nie jest inaczej. Już blisko 5 lat jest z nami. Planowałam zupełnie coś innego dla niej na sesję urodzinową, pewnie jeszcze zrealizuje, ale spontaniczne sesję w okolicy urodzin moich dziewczyn to już chyba norma. Tak i u Mimi, choć zakończyło się mniej ciekawie. 

Słońce pięknie świeciło, postanowiliśmy więc iść do lasu na grzyby. Od początku Amelka nie była zbyt chętna. Co rok chodzimy do lasu, ale coś teraz jej nie pasowało. Próbowałam więc się z nią troszkę pobawić. Niestety troszkę nieuwagi przy zabawie w chowanego i bam. Upadek gotowy, noga wykręcona. Niechęć do lasu wzrosła jeszcze bardziej.  Próby odwrócenia uwagi od upadku, na chwilę przywracały uśmiech na twarz, ale zaraz potem znowu płacz. Nie pomogło to w niczym, aparat trzeba było zostawić i posiedzieć w aucie, gdzie już tylko tam dla Amelki było wygodnie.  Czasem niestety to się tak kończy w przypadku własnych dzieci, ale troszkę tych uśmiechów złapałam. A z nogą na szczęście, wszystko po powrocie do domu, było już w porządku. Więc to chyba po prostu był zły dzień.  Szkoda, że to słońce teraz tak słabo świeci. Bo było pięknie.

« 1 z 4 »

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *